Rozwój osobisty

Dlaczego „papierek” ma znaczenie?

Papierek ma znaczenie

Paweł nigdy nie miał problemów z nauką. Będąc w szkole średniej przy dosyć małym nakładzie swojej pracy był w stanie osiągnąć ponadprzeciętne wyniki. Sprawiało mu to lekką satysfakcję. Komu by nie.

W ostatnim etapie obowiązkowej edukacji coraz częściej interesował się rynkiem pracy. Oprócz tego, oczywistym dla niego krokiem było podjęcie studiów. To był kierunek do dobrze płatnej i stabilnej pracy. Tak mu się przynajmniej wydawało.

Rozmawiając z kolegami coraz częściej słyszał historie, że w Polsce dobrej pracy się nie znajdzie, bo potrzebne są znajomości i tylko tak można się „wkręcić”. Paweł lekko się przestraszył. Jak to nie ma dobrej pracy? Przecież to niemożliwe. Totalnie bez sensu.

Wrócił do domu i wpisał w Google: dobra praca tylko po znajomości. Przeczytał kilka pierwszych artykułów i włos stanął mu na głowie. To prawda. Każdy artykuł mówił o historiach ludzi, którzy skończyli studia i byli na bezrobociu, bo ich pracę dostał ktoś, kto zna kogoś. Pawła złapał lekki atak paniki. Ani on, ani jego rodzina nie mieli przecież znajomości. To znaczy ogólnie to mieli, ale nie z ludźmi wysoko postawionymi w firmach. Nie z takimi, którzy coś mogą.

Paweł chodził kilka dni zmartwiony swoją przyszłością. Co on teraz pocznie ze sobą skoro grozi mu bezrobocie. Podkopało to lekko jego motywację do przygotowań do matury. W końcu przypomniał sobie, że przecież będzie studiował. To go wyróżni na rynku pracy spośród innych kandydatów. Logicznym jest, że człowiek z wyższym wykształceniem będzie lepszym wyborem niż ktoś bez. Od razu wróciły mu siły do nauki.

Po dwóch tygodniach od sytuacji ze znajomościami Paweł był pochłonięty pracą nad sobą w celu jak najlepszego zdania matury. Na jego, jak się potem okazało nieszczęście, był świadkiem rozmowy dwóch starszych znajomych. Jeden z nich dopiero co ukończył studia i miał problem ze znalezieniem pracy – no co Ty stary, studia ma teraz każdy. Papierek nie ma znaczenia. Liczą się tylko umiejętności, a takich po studiach nie masz.

Ta wiadomość była dla Pawła czymś nowym. Był zdezorientowany. Niemożliwe jest, że każdy ma ukończone studia i tytuł magistra. Jak to „papierek” nie ma znaczenia? To co w końcu ma? Przypomniała mu się wcześniejsza rozmowa o znajomościach. Czyżby w życiu liczyło się tylko odhaczenie studiów magisterskich i znajomość właściwych osób? Tak nie może być…

To co powiedział jego starszy znajomy znalazło potwierdzenie u jeszcze kilku osób. Studia, problemy ze znalezienie pracy i stwierdzenie, że dyplom to tylko zbędny papier bez większej wartości. Pawła kompletnie opuściła chęć do działania. Nie było w końcu po co to robić.

Przygotowania do matury ograniczył do obowiązkowego minimum. Trochę powtórzył tego, trochę tamtego. Głupi nie był, więc jakoś to szło. Takie też były jego wyniki z matury – po prostu OK. W trakcie wyboru studiów kierował się głównie tym żeby było blisko do domu. Żył przekonaniem, że w swojej sytuacji niewiele może zdziałać.

Paweł będąc na studiach starał się wystarczająco aby zdać. Czasami nawet jakaś czwórka wpadła. Nie ma co narzekać. Pięć lat poleciało mu jak z bata strzelił. Nie ekscytował się za bardzo, był w końcu kolejnym studentem na rynku pracy. Uroczystość odebrania dyplomu nie przyniosła mu zbyt dużej satysfakcji. Po przedłużonym okresie inkubacji trzeba zmierzyć się z życiem.

Z lekkim zmarnowaniem aplikował na każdą dostępną ofertę, chociaż luźno związaną z jego kierunkiem. Zdziwił się kiedy odkrył, że jest też kilka bardzo ciekawych ofert pracy u dużych, rozpoznawalnych firm. Możliwe nawet, że chciałby wykonywać ten zawodów. Poczucie nadziei i możliwości pracy bez znajomości podniosło Pawłowi ciśnienie i dodało energii. Nie tracąc chwili załączył CV i kliknął aplikuj. Łącznie zrobił to trzy razy.

Po kilku dniach otrzymał odpowiedź. W każdym przypadku była odmowna. Paweł nie mógł uwierzyć, że nikt nawet nie chciał go zaprosić na rozmowę kwalifikacyjną. Ok, nie miał rekomendacji do tych firm, ale przecież skończył studia, które pokrywają się z wymaganiami w tych ofertach. Paweł postanowił nie odpuszczać. Wziął do ręki komórkę i wybrał numer do rekruterki, która wysłała mu email z odmową.

– Dzień dobry, tu Paweł Nowak. Aplikowałem na pozycję w Państwa firmie, numer ogłoszenia 0997. Mogłaby Pani podać mi powód odrzucenia mojej kandydatury?

– Dzień dobry, tak oczywiście. Proszę chwilkę poczekać.

– Dziękuję bardzo.

– Widzę, że ma Pan ukończony wymagany kierunek studiów, aczkolwiek niepisaną zasadą zatrudniania w naszej grupie jest obowiązek ukończenia jednej z trzech najlepszych technicznych uczelni w kraju z minimalną średnią 4,0.

Pawłowi serca zatrzymało się na chwilę. Minęła minuty ciszy.

– Halo, jest Pan tam?

– Tak, dziękuję bardzo. Miłego dnia.

Powolnym krokiem podszedł do szafy. Wyjął szarą, tekturową teczkę. Otworzył ją i wyciągnął swój dyplom. W myślał przeczytał – Politechnika w Pcimiu Dolnym, średnia 3,0. Ukrył twarz w dłoniach. Już wiedział co zrobił źle.