Przemyślenia

Dlaczego PiS ma tak duże poparcie w społeczeństwie?

Co drugi Polak za PiSem? Większość sondaży politycznych konsekwentnie pokazuje utrzymujące się poparcie Prawa i Sprawiedliwości na poziomie ponad 40%. Ostatni sondaż CBOS pokazujący co by się wydarzyło gdyby wybory odbyły się we wrześniu 2017 nie odbiega od normy. PiS, a raczej Zjednoczona Prawica może liczyć na 44% poparcia.

Niezależnie od mojej opinii każdy w miarę rozsądnie myślący człowiek przyzna, że jest to imponujący wynik. Doszli do samodzielnych rządów i będąc na półmetku cieszą się niesłabnącą popularnością. Ba, w 2019 mogą uzyskać nawet lepszy wynik niż w 2015. Świetnie rozumieją co się dzieje w społeczeństwie i wykorzystują to dla swoich korzyści. Kto im zabroni?

No dobrze, ale skąd to poparcie? Gdzie tkwi ich sekret?

 poparcie pis wrzesień 2017

Demokracja to piękny ustrój, ale przede wszystkim…

Przede wszystkim trzeba sobie zdać sprawę, że w demokracji źródło władzy stanowi wola większości obywateli. Można się z tym zgadzać, można nie. Faktu i rzeczywistości to nie zmieni. Co to oznacza w praktyce? Jak powiedział pewien polityk z muchą i wąsem: „dwóch meneli spod budki z piwem ma dwa głosy, a profesor Uniwersytetu ma jeden głos…”.

Demokracja to gra liczb. Trzeba przekonać większość. Niezależnie od wieku, wykształcenia, płci czy zasobności portfela. Sposoby? Dowolne. Daj, obiecaj, ułatw życie. Byleby głos wpadł. Później będziemy się martwić. Lub nie.

Jak może istnieć ustrój, gdzie dwóch meneli spod budki z piwem ma dwa głosy, a profesor Uniwersytetu ma jeden głos. Trzeba być idiotą, żeby w takim ustroju żyć.

 

Polak myśli portfelem…swoim portfelem…

Nie do końca rozumiem dlaczego w społeczeństwie panuje przeświadczenie, że państwo ma pomagać obywatelowi. Stoi to w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem, bo jedynym podmiotem, który zna moje potrzeby i jest w stanie mi pomóc jestem ja sam. Urzędnik życia mi nie poprawi.

Kijem rzeki nie zawrócę i rozumiem, że w kraju gdzie 2/3 nie zarabia średniej krajowej wynoszącej 4500 zł (3 200 „do ręki”) każda złotówka się liczy. To właśnie te obietnice (wydatków socjalnych) i obecnie ich realizacja powoduje popularność partii prezesa Kaczyńskiego. Dali 500 na dzieci, obniżyli wiek emerytalny, emerytom też chcą pomóc. W portfelu zostanie trochę więcej, a wystarczyło “przestać kraść”…

Budżet? A to jakiś nawóz?

Dla przeciętnego Kowalskiego budżet państwa do rzecz dosyć abstrakcyjna, o której ma mgliste pojęcie. Jakaś dziura tam jest, ale w sumie to zawsze była, więc wydaje się, że to stan całkiem normalny. To istnieje gdzieś tam daleko w Warszawie. Każdy o tym słyszał, ale nikt nigdy nie widział.

Z drugiej strony budżet państwa bardzo łatwo można porównać do budżetu domowego. Wyobraź sobie, że mieszkasz w domu i co miesiąc nie starcza Ci do następnej wypłaty, więc pożyczasz od sąsiada. W związku z tym, że sąsiad też za darmo Ci nie pożyczy musisz oddać kwotę z odsetkami. Oddajesz więcej niż pożyczyłeś.

Teraz wyobraź sobie, że tak dzieje się miesiąc w miesiąc. Musisz pożyczać. W końcu dług osiąga połowę wartości Twojego domu wartego 700 tys. zł. Mało tego, same odsetki, które musisz płacić sąsiadowi to już 14 000 zł rocznie.

To właśnie dzieje się obecnie w Polsce. Koszty obsługi zadłużenia naszego kraju wynoszą aż 30 mld zł w skali roku. Dla porównania, sławny program 500+ kosztuje nas 25-27 mld. Z samych odsetek opłacisz to wsparcie i Ci jeszcze zostanie.

 

Dlaczego nie spłacamy tylko wydajemy?

Sytuacja gospodarcza w Polsce i Europie jest najlepsza od ostatniego kryzysu finansowego czyli 2007 roku. Jeśli chcemy zacząć spłacać zadłużenie to teraz jest najlepszy moment. Teraz są tzw. „lata grube”.

Niestety zamiast zaatakować dług i postawić go sobie za priorytet to politycy realizują politykę pomocy socjalnej państwa zakrojoną na szeroką skalę. Dzięki tej pomocy kupują sobie poparcie i w demokratycznych wyborach wygrywają.

Ludzki umysł działa w ten sposób, że widzi to co dzieje się tu i teraz. Myślenie o przyszłości i teoretyzowanie wymaga wysiłku, a to nie leży w naszej naturze. Dlatego perspektywa wieloletniego zadłużania i późniejszego kryzysu skutkującego obcięciem socjalu i podniesieniem podatków jest bardzo trudna do wyobrażenia. To jest myślenie abstrakcyjne.

 

strajk lekarzy rezydentów

PiS buduje poczucie wspólnoty w okropny sposób

Prawo i Sprawiedliwość potrafi świetnie odczytywać obecne nastroje w społeczeństwie. Nie dość, że widzi jak ludzie się zachowują to jeszcze podsyca te negatywne uczucia. Niestety bazuje tutaj na mocno moim zdaniem zakorzenionej złej cesze Polaków – zawiści.

Wystarczyło kilka razy obejrzeć wiadomość TVP i ostatni protest lekarzy rezydentów aby poczuć w jakim tonie toczy się akcja. Telewizyjna propaganda podnosi palec wskazując na grupę lekarzy z przesłaniem: oni mają dobrze, lepiej niż wy i jeszcze narzekają. Jak tak można? Oni są związani z elitą poprzedniej władzy. Zobaczcie, byli nawet na wakacjach, jedli kawior. Stać ich i ciągle im mało.

Nie rozumiem jazdy po lekarzach, którzy nie są w najłatwiejszej sytuacji. Polska ma najmniej lekarzy na 1000 mieszkańców w UE co chyba widać po kolejkach do specjalistów i albo się łapie za kieszeń i do prywatnego albo liczy, że dożyje do wizyty.

To jest akurat nieważne. Najważniejsze, że jest wspólny wróg, z którym należy walczyć. Jesteśmy zjednoczeni. Wrogością wobec pewnej wąskiej grupy ludzi. Pewnej kasty.

Podobna sytuacja tyczy się sądów. Tak, Polacy są niezadowoleni z działalności sądów, ale czy rozwiązaniem jest przeniesienie władzy w ręce ministra Ziobry, który arbitralnie będzie stwierdzał kto dzisiaj pracuje, a kto jednak nie? Bilbordowa propaganda PiS jest mocno naciągana i nie pokazuje pełnego obrazu. Co jeśli prezes zdecyduje, że kto nie z nami ten przeciwko nam? Nikt go nie powstrzyma.

Wspólnym wrogiem jest jeszcze Unia Europejska, która jest naszym okupantem i zabrała nam godność. Z tą instytucją nasi politycy też dzielnie walczą, a społeczeństwo w dużej mierze przyklaskuje naszym staraniom w walce o „wolność”.

 

Opozycja

Kolejnym punktem przykładającym się do sukcesu Prawa i Sprawiedliwości jest bardzo słaba opozycja. Brakuje tam wyraźnego lidera, który ma charyzmę, odnajduje się medialnie i jest w stanie poprowadzić partię do zwycięstwa w wyborach.

Przykre jest to, że idee wolnościowe zostały porzucone na rzecz innych dużo bardziej radykalnych programów socjalnych. Niedawno lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz mówił o działkach budowlanych za 1 zł…

Niestety, państwo zamiast zachęcać do pracy, innowacji i tworzenia woli rozdawać i pomagać komu uzna za stosowne i kto może przydać się później przy urnie.

 

Po co ja to mówię?

No właśnie. To jest bardzo dobre pytanie. Po co to wszystko? Wynika to z wiary, że można inaczej, można lepiej. Wierzę, że człowiek dąży do poprawy swojego i swojej rodziny bytu. Tylko, że to można osiągnąć jedynie pracą. Nieważne czy to ma być etat, technologiczny start-up założony przez dwudziestolatka czy pędzarnia bimbru założona przez emeryta. Trzeba działać, bo chęci i pomysłów Polacy mają mnóstwo, a zasiłkami dobrobytu nie zbudujesz.

Zamiast bilbordowej nagonki na sędziów można tam wstawić Polaków, którzy coś osiągnęli, którzy wymyślili niebieski laser, kamizelkę kuloodporną czy wykrywacz min. Polaków, którzy mogą inspirować następne pokolenia.

Państwo ma przestać przeszkadzać i zejść z drogi. Obywatel sobie poradzi. Polacy udowodnili to już wiele razy. Niestety usilnie próbuje się pomóc ludziom dając im coś. Dawanie pieniędzy z powietrza zabija chęci i motywację. Nie trzeba się starać. Państwo znajdzie środki, przyjdzie i pomoże.

Tylko co będzie za 5, 10 czy 15 lat? Co zrobimy kiedy przyjdą „lata chude”? Bo to, że przyjdą jest wiadome na pewno. 

 

Jeśli ten wpis był dla Ciebie choć trochę interesujący to zachęcam do polubienia mój fanpage na facebooku.