Przemyślenia

Deynn i Majewski u Wojewódzkiego – wiele szumu o…?

deynn majewski

Martia „Deynn” Surma i Daniel „majewskitrenuje” Majewski gościli w premierowym programie Kuby Wojewódzkiego rozpoczynającym nowy sezon jego show. Obydwoje są social media celebrytami. Swoją popularność zawdzięczają głównie instagramowi. Deynn ma 1,1 miliona obserwujących, a jej narzeczony ponad 500 tysięcy. Popularność ta odbiła się również na facebooku gdzie Maritę lubi prawie pół miliona osób, a Daniela ponad trzysta tysięcy.

Po ich wizycie u Kuby Wojewódzkiego internet się zagotował. Ubrać to wszystko można w jedno słowo: hejt. Portale plotkarskie i nie tylko pękają od komentarzy mówiących, że się nie popisali, że Marita nie potrafiła złożyć zdania i że Daniel ją ratował. Plus ogólny pojazd po ich osobach i tym, że nic sobą nie reprezentują.

Nie zgadzam się z kilku co najmniej powodów.

 

Występ w TV to stres

Bardzo było to widać po Deynn. Wyglądała na spiętą i skrępowaną. Nie wiem czy akceptując zaproszenie do udziału w programie u Wojewódzkiego była świadoma tego z czym to się wiąże. Normalnie wygadana Marita nie potrafiła poradzić sobie z pytaniami. Nie ma co się dziwić, kilka kamer i studio potrafią być onieśmielające.

Charakter programu i prowadzący też nie stwarzają najłatwiejszych warunków. Cały show jest kontrowersyjno-zaczepny. Kuba pyta wprost dlaczego mówi się o nich, że są głupkami.

Dużo lepiej poradził sobie Daniel. Pokazał, że jest wygadany, pewny siebie i potrafi zgasić teksty Kuby dobrymi ripostami.

Kuba: Dlaczego ludzie piszą, że jesteście durniami, głąbami, głupkami?

 

Majewski: O tobie piszą to samo. W social mediach jesteś większym idiotą ode mnie.

 

Odnieśli sukces

Deynn i Majewski odnieśli medialny sukces i w show-biznesie wypracowali swoje miejsce. Faktem o tym świadczących jest właśnie udział w programie Kuby. Oglądalność Wojewódzkiego jest na poziomie liczby obserwujących Maritę, a ten odcinek przejdzie do historii jako jeden z najbardziej popularnych. Zapracowali na to. Instagramerów jest mnóstwo, a to jednak oni dostali zaproszenie do TVN. To oni mieli to co trzeba, żeby wystąpić w tym talk-show.

Pytanie, czym odnieśli swój sukces? Metamorfoza Deynn połączona z obnażaniem swojej prywatności przyniosła efekty w postaci rzeszy fanów idących w setki tysięcy. Obydwoje, Majewski i Deynn trenują i promują aktywny tryb życia.

deynn majewski

źródło: https://www.facebook.com/DEYNNKA

Przeklinają, są bezpośredni, dzielą się prawie każdą chwilą swojego życia i… ludziom się to podoba. Mają odbiorców, ktoś ich słucha, ogląda, może ktoś nawet z nimi ćwiczy. Wybrali swoją unikalną formę przekazu i jak widać to działa. W czym problem?

 

Co boli hejterów?

Najprościej rzecz ujmując. Hejterów boli to, że ktoś ma lepiej niż oni sami, a w ich mniemaniu na to nie zasługuje. Marita i Daniel znaleźli swój sposób na życie. Nie jest on normalny, nie ma chodzenia do pracy i zarabiania jak „uczciwi ludzie”. Są znani z bycia znanymi. Tylko czy to źle?

Jedną z lepszych stron życia jest właśnie to, że nie trzeba być „normalnym” żeby coś osiągnąć. Możesz istnieć w internecie, opowiadać co chcesz i dopóki ludzie chcą z Tobą wchodzić w interakcje nie ma czym się przejmować.

deynn majewski 2

źródło: https://www.instagram.com/deynn/

Deynn i Majewski są kontrowersyjni i tym się wyróżniają w social mediach. To ich siła. To jest ich atut. Dzięki temu (i nie tylko) zdołali dojść do obecnego miejsca.

Mają inteligencję do social media, potrafią promować siebie, swoje usługi to kim są i co robią. Siłą rzeczy za rzeszą fanów idzie rzesza ludzi, których to boli. Są świetnymi marketingowcami. Znają swoją grupę docelową. I co najważniejsze, mają efekty. Ludzie chcą ich oglądać i słuchać.

Moim zdaniem nieważne co takiego robią Marita i Daniel. Ważne, że są szczęśliwi i na tym zarabiają. 🙂

Swoją drogą ciekawie do tematu podszedł znany youtuber, Remigiusz Maciaszek.