Londyn

Odkryliśmy w Anglii prawdziwy skarb!

Sklepy charytatywne

Sobota to dla nas dość rutynowy dzień, w który przez pierwszą część staramy się odhaczyć jak najwięcej typowych obowiązków domowych. Tak jest prawie zawsze. Pewnego razu wydarzyło się jednak coś innego.

Wczoraj odbyliśmy swoją pierwszą, w pełni samodzielną wycieczkę do Cambridge. Miasto stosunkowo nieduże, ładne i słynące z jednego z najlepszych na świecie uniwersytetów. Mieliśmy opracowaną listę rzeczy do zobaczenia jednak jak to w życiu bywa, to co najciekawsze przyszło nieoczekiwanie.

Sklepy charytatywne

To one

Już przed przeprowadzą do Wielkiej Brytanii słyszałem o nich całkiem sporo. Wspominała mi o nich Sara, która z kolei dowiedziała się o nich od blogerek mieszkających na wyspach.

Ja sam widziałem wpisy gdzie ludzie chwalili się zakupem prawie nowego zegarka Calvina Kleina za jedyne 9,90 GBP.

Są bardzo popularne w Anglii, a słyszałem, że i w Polsce jest ich coraz więcej. Chodzi mi mianowicie o… sklepy charytatywne.

Jak to działa

Wstyd się przyznać, ale mimo całej świadomości istnienia sklepów charytatywnych przez prawie 2 lata mieszkania w Londynie nie zajrzeliśmy do żadnego. Mi one po prostu umykały. Praca, życie, takie tam inne wymówki i ich nie widzisz. Nie są w końcu ulokowane przy głównej handlowej ulicy Londynu jaką jest Oxford Street.

Kojarzysz sytuację kiedy robisz domowe porządki i nagle okazuje się, że masz masę rzeczy, których chcesz się pozbyć, a są prawie nowe? Z jednej strony zdajesz sobie sprawę, że prawdopodobnie nigdy już z nich nie skorzystasz. Z drugiej nasza przezorność sugeruje: a może kiedyś się przyda.

Najgorzej, że opcje typu allegro odpadają. Wartość każdego przedmiotu w Twoim dobytku nie przekracza 20 zł. Gdyby policzyć Twój wysiłek związany z wystawieniem i wysyłką to na koniec wyszedłbyś na minus.

Tutaj z pomocą przychodzą właśnie sklepy charytatywne. Zabierasz te wszystkie książki przeczytane raz, dwa lub w ogóle. Dodajesz nietrafione prezenty, które stoją i zbierają kurz i możesz ruszać do sklepu. Tam po prostu wręczasz je panu sprzedawcy.

Opiekun sklepu nakleja na nie ceny rzędu 0,50 – 3,00 funtów i wystawia na sprzedaż. Środki pozyskane w ten sposób trafiają na szczytny cel. Sklepy mają wyraźnie zaznaczony cel działalności np. wsparcie badań nad chorobami serca lub rakiem.

Magiczne miejsce

Dzięki spostrzegawczości Sary (ja idę do wyznaczonego miejsca na autopilocie nie rozglądając się za bardzo) weszliśmy do jednego z lokalnych sklepów charytatywnych. I chyba to miejsce oczarowało mnie bardziej niż wakacje w Maroku. 

Najbardziej atrakcyjna część sklepu to półki z książkami. Podchodzimy i rozpoczynamy przeglądanie. W końcu mojej narzeczonej wpadł w oko jeden poczytny autor, John Grisham. Bierzemy książkę z półki w celu odnalezienia ceny, a tam… jedyne 0,50 funta! Nawet przy szybkim przeliczeniu na PLN wychodzi to mniej niż 2,50.

I nie mówimy tu o tytułach sprzed 20 lat tylko o całkiem nowych książkach takich jak Gra o Tron czy seria Zmierzch. Tego dnia zaopatrzyliśmy się w kilka tytułów. Zgadnijcie, który mój? 🙂

Sklepy charytatywne

Książki to nie wszystko

Odwiedziliśmy jeszcze ze cztery sklepy charytatywne. W Cambridge wydaje się, że są ulokowane jeden naprzeciwko drugiego. Bez bicia przyznam się, że byłem dosyć monotematyczny i główną uwagę skupiałem właśnie na księgozbiorze.

Myślę, że wiele osób może znaleźć sobie coś ciekawego dla siebie. Ubrania, komiksy, płyty winylowe, płyty CD, talerze lub nawet… suknie ślubne.

sklepy charytatywne

sklepy charytatywne

sklepy charytatywnesklepy charytatywne

Podsumowanie

Wyjazd do Cambridge uważamy za bardzo udany. Miasto jest urodziwe. Możesz spodziewać się nawału turystów i liczby Anglików niespotykanej w Londynie. Byłem zdziwiony, bo mijałem Anglików, w sklepie obsługiwali mnie Anglicy, w muzeum ochroniarzem był Anglik. Coś niebywałego. 🙂

Poza tym z pokorą uderzam się w pierś i mówię mea culpa. Żeby dopiero w Cambridge uświadomić sobie, że sklepy charytatywne są na wyciągnięcie ręki.

Jeśli kiedykolwiek będziesz w Wielkiej Brytanii to szczerze polecam rozejrzeć się i wstąpić do charity shopu. Można wynaleźć świetną książkę lub ciuch za grosze, a przy tym wspomóc szczytny cel.

My idziemy po rozum do głowy i zaczynamy odwiedzać takie sklepy. Oddać to co się przeczytało i znaleźć dla siebie coś nowego.

Mam nadzieję, że już niedługo i w Polsce sklepy charytatywne przyjmą się na dobre. 🙂