Londyn

7 grzechów głównych popełnianych w londyńskim metrze

7 grzechów głównych podróżowania w londyńskim metrze

Ponoć ludzie to inteligentne istoty i potrafią myśleć. Zdarzają się jednak jednostki, które żyją we własnym świecie i za nic sobie mają poszanowanie innej osoby w przestrzeni publicznej. Tak niestety bardzo często wygląda podróżowanie  publicznymi środkami transportu. Czy to metro, pociąg lub autobus. Jako społeczeństwo wypracowaliśmy zestaw zasad ułatwiających nam współżycie. Warto byłoby ich przestrzegać.

Wraz z porannym tłumem podróżuję każdego dnia do pracy i z powrotem metrem. Zatłoczone jak cholera, stosunkowo drogie, ale skuteczne. Dojazd zajmuje mi 40 minut od drzwi do drzwi wliczając jedną przesiadkę. Co się jednak naoglądałem to moje.

Dlaczego ludzie jeżdżący razem ze mną kompletnie nie myślą lub udają, że tego nie robią? Oto 7 grzechów, z którymi spotykam się w trakcie podróży.

 

1) Wpychanie się zanim ludzie wysiądą z pociągu

Ja rozumiem, że każdy chce wejść jak najszybciej i się zmieścić zanim zrobi to współtowarzysz stojący w małym tłumie obok nas, ale do cholery jasnej chciałbym wysiąść. Przy standardowym środkowym wyjściu zmieszczą się dwa strumienie ludzi. Wychodzić musimy jednak w jednym ciągu, bo na peronie już stoi gwardia blokująca nam jakiekolwiek wyjście.

Dajcie nam szybciej się wydostać to sobie szybciej wejdziecie! Apeluję gorąco.

 

2) Podróżowanie z plecakiem

Poranny ścisk w londyńskim metrze jest niemiłosierny. Wystarczy sobie wyobrazić, że normalnie dyszy się komuś na kark gdy inne osoby dmuchają nam do ucha, a jesteśmy też w stanie wyrecytować piosenkę, którą słucha facet za nami.

No i wtedy pojawia się on. Nie wiem czy ślepy czy głupi, ale ładuje się do środka z czarnym napchanym plecakiem bezceremonialnie zajmując więcej niż jedno miejsce stojące. Co tam miejsce. Chodzi o fakt, że przy każdym obrocie inni ludzie dostają tym plecakiem po twarzy.

Nie rób tego, zdejmij torbę i ustaw na podłodze. Nic nie stracisz, naprawdę!

Grzechy główne w londyńskim metrze

 

3) Brak przesuwania się wzdłuż przedziału na wolne miejsca stojące

Brak słów. Istnieje jakaś nieopisana niechęć do stania między siedzącymi ludźmi. Ludzie wolą gnieździć się naprzeciwko drzwi do pociągu utrudniając nowym podróżnym wejście i tworząc jeszcze większy ścisk.

Inni pasażerowie nie gryzą i chociaż siedzą to zawsze możemy popatrzeć na nich z góry! Prosto z naszego komfortowego miejsca stojącego.

 

4) Jedzenie

Tutaj muszę pierwszy uderzyć się w pierś i powiedzieć: mea culpa. Zdarzyło mi się (i Sarze też, a niech pójdzie siedzieć za współudział) jeść zakupionego wcześniej McDonalda w metrze. Coś tam w tej głowie świtało, że to może trochę śmierdzieć. Jak bardzo to przekonaliśmy się podczas podróży z kimś innym niż my kto zajadał się w najlepsze.

To po prostu niemiłosiernie śmierdzi, a uciec nie ma gdzie. Ratunku!

 

5) Nie ustępowanie miejsce starszym i kobietom w ciąży 

Miejsca usytuowane najbliżej drzwi mają nad oparciem naklejkę przedstawiającą trzy postacie – kobietę w ciąży, kobietę z dzieckiem na ręku i jegomościa z laską. Jest nawet krótki opis gdyby ktoś go potrzebował, że to są specjalne miejsca i proszę ustąpić.

Ktoś może się obruszyć, że niby jak ma rozpoznać czy kobieta jest w ciąży czy nie. To też rozwiązano. Kobiety w ciąży noszą metalowe, okrągłe broszki z napisem: „dziecko na pokładzie„.

Niby wszystko systemowo rozwiązane jednak znajduje się wiele osób, w 99% mężczyzn, które zajmują takie miejsca i albo się odgradzają od pasażerów gazetą albo udają, że nie widzą bardziej potrzebujących osób.

Ja sobie to inaczej rozwiązałem – nie siadam na takie miejsce w ogóle o ile prawie cały przedział nie jest pusty. Zawsze czuję się jakbym łamał prawo robiąc to. 🙁

 

6) Czesanie włosów

Nie potrzeba zbyt wielkiej wyobraźni aby zrozumieć, że jadąc metrem jesteś zamknięty z kilkunastoma jeśli nie kilkudziesięcioma osobami na stosunkowo małej przestrzeni. Dodatkowo jesteście pod ziemią, więc o napływie świeżego powietrza można zapomnieć.

Nie powstrzymało to jednak jednej Pani od czesania sobie włosów szczotką co skutkowało jej pojedynczymi włosami fruwającymi po całym przedziale. Na koniec wyciągnęła włosy ze szczotki, związała je w kołtun i wyrzuciła za siebie. Tam gdzie jest nawiew.

Nie, to nie jest normalne i nie, tego się nie powinno robić.

 

7) Używanie perfum lub innych mocno pachnących kosmetyków w trakcie jazdy

Weekend to imprezowy okres i nie tylko włosy muszą dobrze wyglądać. Należy też dobrze pachnieć przed imprezą aby zwrócić na siebie uwagę. Podobnie do czesania włosów, pewna pasażerka nie zwracając uwagi na to gdzie jest i że jadą z nią inne osoby wyciągnęła swoje perfumy psikając się nimi dwukrotnie.

Jak można sobie wyobrazić wszyscy musieli raczyć się tym intensywnym zapachem. Oprócz perfum zdarzały się również mocno pachnące kremy do rąk.

To są główne barbarzyńskie zachowania jakich doświadczyłem w metrze. Jakie są wasze doświadczenia z podróżowaniem środkami transportu publicznego? Jakie zasady najczęściej łamią pasażerowie?