Kariera

Zwolnili mnie z pracy…

Zwolnili mnie z pracy

Zdawałem sobie sprawę, że i mnie to kiedyś czeka. Nawet coraz częściej o tym myślałem. Kiedy zwolnią mnie z pracy? Kiedy ktoś w końcu przyjdzie i powie, że dziękują mi za moje usługi, ale nie jestem już potrzebny. Pracowałem w firmie, która przechodziła przez proces dumnie nazywany restrukturyzacją. Pod tym słowem kryją się jedynie czystki. Czasami takie na poziomie Gry o Tron.

Myślałem o tym, ale nie spodziewałem się, że spotka mnie to tak szybko. Na dodatek znienacka. Z drugiej strony trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie: czy zwolnienie z pracy da się zaplanować? No właśnie…

Burzliwy początek roku

Kariera układa mi się trochę pod górkę. Szczególnie ten rok jest dosyć burzliwy. Poszedłem do nowej pracy w styczniu by odejść z niej już po dwóch miesiącach. Nie ma czym się chwalić. Ot się ludzie trochę szarpali w zespole, a jak miałem być świeżą krwią, która naprawi relacje międzyludzkie. Odchodziłem za to do czegoś lepszego, bardziej obiecującego i z lepszymi perspektywami finansowymi i tymi na rozwój. Po prostu brać w ciemno i nie oglądać się za siebie. Tak też zrobiłem.

Jest za dobrze

Dołączyłem pod koniec marca. I jak to na początku bywa, trzeba trochę bardziej się starać, żeby zrobić dobre wrażenie, a później jakoś to będzie. No i właśnie było. Mój manager to specyficzny facet, ale bardzo inteligentny i sympatyczny. Najważniejsze, że czułem, że mogę się czegoś od niego nauczyć. To jest właśnie coś takiego na co liczę przy okazji zmian w karierze. Po prostu dobrze wiedzieć, że można się rozwijać, bo ktoś wie więcej do Ciebie.

Po prawie 4 latach w finansach i księgowości przerzuciłem się na analitykę danych, ot z ciekawości i perspektyw finansowych. Praca okazała się być dużo bardziej interesująca niż mi się na pierwszy rzut oka wydawało. Mija miesiąc, mija drugi, mija trzeci, a mi coraz bardziej się podoba. Jestem trochę podejrzliwy względem sytuacji, bo jest zbyt dobrze żeby było to prawdą. Po prostu wiesz, że prędzej czy później „coś” musi wyjść na wierzch. Nie wyszło. Przynajmniej nie wtedy.

Perspektywy na przyszłość

Jestem osobą trochę kopniętą jeśli chodzi o planowanie kariery. Lubię wiedzieć gdzie zmierzam i czy ten kolejny punkt będzie wyższym, bardziej odpowiedzialnym i lepiej płatnym stanowiskiem. Takie zboczenie. Niektórym zdarza mi się to wypomnieć. 😀 Nawet trochę racji w tym mają.

Po bliższym poznaniu mojego przełożonego okazuje się, że za mniej więcej rok będzie rozglądał się za czymś nowym. W firmie panuje kultura rotacji stanowisk. Niezależnie czy w pionie czy w poziomie po kilku latach zazwyczaj przechodzi się wewnątrz na coś nowego. Oznajmiając mi swoje plany powiedział na głos to o czym ja pomyślałem. Jest duża szansa, że po tym okresie ja zostanę jego sukcesorem.

Trzy miesiące w nowej pracy i już tam widzę swoje światełko w tunelu. Swój cel. Wszystko się zgadza. Świetny zespół, super atmosfera i plan na najbliższe dwa lata. No twarz się sama cieszy na tą myśl.

Z takimi pozytywnymi perspektywami ruszałem na całkiem średnie jak się okazało wakacje do Maroka.

Pierwsze spotkanie po wakacjach – jak się zwalnia pracownika

Na pewno wiesz, że po wakacjach wraca się do pracy z pełną energią, entuzjazmem i opalenizną na ciele. Ja nie byłem tutaj wyjątkiem chociaż moja skóra nie była aż tak brązowa jak co niektórzy by się spodziewali.

Przychodzę do pracy godzinę wcześniej. Wiem, że potrzebuję dużej łopaty żeby wygrzebać się spośród wszystkich wiadomości, które czekają na mnie w skrzynce. Dodatkowo dzień mojego powrotu to również dedlajn na przygotowanie kwartalnych bonusów dla jednego dużego zespołu. Jestem zwarty i gotowy do działania. W międzyczasie moja dyrektorka wrzuca mi krótkie spotkanie na 09.00 rano. Myślę sobie, że pewnie wpadły jakieś nowe pilne projekty, o których nie wiem, a którymi będzie trzeba się naprędce zająć. O tym jak bardzo się pomyliłem miałem dowiedzieć się za 45 minut.

Ja, mój manager i moja dyrektorka wchodzimy do niedużego, klimatyzowanego pokoju konferencyjnego. Oni zajmują miejsca naprzeciwko mnie. Mają zadziwiająco poważne miny jak na nasze pierwsze spotkanie po ponad dwóch i pół tygodniach. Dyrektorka wyciąga papierową teczkę. Mi coś świta w głowie i pytam: ktoś odchodzi? Myślałem, że spadną mi na głowę dodatkowe obowiązki. Może ktoś w międzyczasie zrezygnował.

Padają pierwsze słowa. Coś o globalnych zmianach, centralizacji funkcji i przeniesieniu stanowisk do Indii. W końcu dowiaduję się, że moje i mojego managera pozycje zostają przeniesione do innej dywizji tylko po to, żeby kilka miesięcy później zostać przekazane innym osobom. W skutek tego my nie jesteśmy już dłużej potrzebni.

Moja pierwsza reakcja to…

Pamiętam, że na początku zareagowałem… śmiechem. Jak na moje pierwsze zwolnienie w karierze jest to coś czego poniekąd się spodziewałem. Nawet podczas urlopu myślałem czy kiedyś nie przeniosą mojej funkcji do Indii. Tym bardziej, że taki jest panujący w firmie trend i już istnieje tam duże centrum biznesowe. No cóż mogę poradzić.

Decyzja zapadła tak wysoko, że nikt u nas w Londynie nie wiedział, że coś takiego się zbliża. Sami wyrazili żal, że w ogóle pozwolili im kogoś zatrudnić w marcu po to aby w czerwcu go zwolnić. Cóż ja mogę na to powiedzieć? Biznes to biznes.

Drugą i trzecią reakcją było rozczarowanie i smutek. Dotarło to do mnie dopiero po chwili. Wnioski były jednak te same co powyżej. Ty tylko biznes. Fakt, że moje plany dotyczące kariery trochę się skomplikowały, bo średnio szukać teraz trzeciej firmy praktycznie w przeciągu ośmiu miesięcy. Na szczęście są i…

Pozytywy

I chociaż nie mogę zaprzeczyć, że zostało mi wręczone wypowiedzenie to nie jest to koniec świata. Do pozytywów na pewno mogę zaliczyć to, że mój ostatni dzień to koniec lutego 2018 roku. Mam, więc masę czasu na znalezienie sobie czegoś nowego poza moim obecnym pracodawcą lub wewnątrz firmy. To prowadzi mnie do drugiego pozytywu.

Obecna firma wspiera rotację wewnątrz. Osoba, która jest w moim sytuacji dostaje specjalny status i jest brana pod uwagę w pierwszej kolejności przed innymi kandydatami. W sumie aby mnie odrzucić muszą mieć naprawdę bardzo dobre argumenty.

Trzeci pozytyw to „co mnie nie zabije to mnie wzmocni„. Nie mam w planach zostać zwolnionym z pracy już nigdy, ale wiem jak to jest i jak czuje się osoba po drugiej stronie. Nie ma czego zazdrościć.

Moja sytuacja i tak jest całkiem dobra. Bardziej współczuję mojemu managerowi, który znalazł się w takim położeniu po raz pierwszy, a pracuje tam już 19 lat. Wydaje mi się, że znosi to ciężej ode mnie.

P.S. Analityk szuka pracy w Londynie, najlepiej okolice centrum. Propozycje proszę zamieszczać w komentarzach! 🙂