Kariera

14 przydatnych rzeczy w życiu, których nie nauczy Cię szkoła

przydatnych rzeczy w życiu

Kiedy byłem młody i głupi, tzn. młodszy i głupszy niż teraz, cała rodzina zwykła mi powtarzać: ucz się ucz, bo nauka to do potęgi klucz. Nie mając za wiele swojego rozumu w ciemno im wierzyłem. Wierzyłem, że wystarczą dobre stopnie i czerwony pasek, a reszta sama się ułoży.

Prosta logika wskazywała – ucz się dobrze, miej dobre stopnie to będziesz miał dobrą pracę. Nigdy nie przyszło mi do głowy żeby zapytać co to znaczy dobrą pracę. Jak mniemam chodziło im o stabilną, z średnim wynagrodzeniem i siedzącą. Tylko co jeśli chcę więcej, szybciej i mocniej? Co jeśli zależy mi na wdrapywaniu się po korporacyjnej drabinie?

Mając już prawie 5 lat doświadczenia inaczej patrzę na szkołę. Mam trochę pretensji, że w programie nauczania klepałem fotosyntezę i budowę komórek roślinnych i zwierzęcych, a nikt nie wspominał o umiejętnościach miękkich. O to co pozwala się wyróżnić, wybić i zarabiać więcej.

Myślisz, że najwięcej zarabia najbardziej kompetentna lub najlepiej wykształcona osoba? No proszę Cię, szanujmy się. 🙂

Oto czego moim zdaniem można było się nauczyć w szkole, a na co nigdy nie było wystarczająco czasu lub chęci.

przydatnych rzeczy w życiu

1) Publicznych wystąpień

Ze szkoły pamiętam może ze dwie recytacje wiersza i to by było na tyle. Wyjście przed grupę śmieszków, dla których minimalna inność była powodem do wyśmiewania byłoby świetnym treningiem.

Z tym wiąże się właśnie wyjście przed ludzi: ze stresem, uśmieszkami, a często i lekceważeniem.

2) Krytycznego myślenia

Na żadnym etapie nauki, czy to podstawówka, gimnazjum, szkoła średnia czy studia nikt nie wspomniał nawet tego pojęcia. Nie chodziło o to czy wynik ma jakiś sens w kontekście, liczyło się czy jest dobrze wyliczony. Czy nie ma błędu.

Cokolwiek teraz robię zadaję sobie pytanie – czy to ma sens? Czy to wygląda prawidłowo? Nie sztuka biegać z uśmiechem i krzyczeć, że wyszło 10. Co to oznacza, że wyszło 10? Jakie to ma przełożenie na rzeczywistość?

3) Sprzedawania się

To pojęcie ma zazwyczaj negatywny wydźwięk. Pytanie tylko dlaczego? Produkty się sprzedają, usługi się sprzedają, szkoły się sprzedają aby przyciągnąć najlepszych uczniów, pracodawcy się sprzedają chcąc pozyskać najlepszych pracowników na rynku.

Dlaczego nikt nigdy wprost nie powiedział, że po skończeniu szkoły też trzeba umieć się sprzedać? Nawet umawiając się na spotkanie z dziewczyną pierwsze co robisz to sprzedaż własnej osoby.

4) Pracy w zespole

Nie mówię tutaj o pracy w grupach, czyli przesiedzianej godzinie lekcyjnej gdzie później dwie z pięciu osób muszą robić wszystko samemu w domu.

Mówię o pokierowaniu zespołem przez prowadzącego żeby raz ludziom pokazać jak wygląda przepływ informacji i co się dzieje kiedy jedna osoba da dupy. Jak to jest polegać na kimś i siedzieć nie wiedząc czy ruszymy dalej czy nie.

5) Wymyślania na poczekaniu

Wymyślanie tego, że pies zjadł mi pracę to trochę za słaba wymówka, ale przyklaskuję za próbę i odrobinę wyobraźni. Przynajmniej próbował. I chociaż pachnie tu kłamstwem to lepsze to niż: nie mam, nie chciało mi się.

Najlepszym rozwiązaniem jest tak naprawdę umiejętność znalezienie odpowiedzi kiedy pytanie przychodzi niespodziewanie. Najlepiej sprawdziłyby się tutaj odpowiedzi ustne, ale sensowne. Takie kiedy dana osoba wie o czym będzie rozmowa, a nie zostaje wyrwana z letargu przy oknie w letni, ciepły dzień.

6) Opowiadania historii

Ta umiejętność przydaje się niesamowicie kiedy potrzeba się zaprezentować i sprzedać własną osobę. Nawet gdyby trzeba było w 500 słowach z kartki opowiedzieć swoją wakacyjną przygodę. Oczywiście wyjść na środek klasy i to zrobić. Napisanie w domu i oddanie ma mniej sensu.

7) Marketingu

Czyli pokazania siebie z jak najlepszej strony. Umiejętności takiego opowiadania o sobie, aby uwypuklić atuty i wytłumaczyć ewentualne słabości.

Zachęcenia w taki sposób żeby ktoś zatrzymał się i wybrał właśnie Ciebie, nawet wtedy kiedy nie jesteś najlepszą opcją. Teoretycznie. W praktyce wiemy, że jesteś naj. 🙂

przydantych-rzeczy-w-zyciu-4

8) Mówienia nie

No dobra. Tutaj zwracam szkole honor. Z pojęciem asertywności nawet mnie zaznajomili. Niestety w praktyce nie zachęcali do używania słowa nie. Użycie go ma sens tylko wtedy kiedy zwraca się do osoby z większą władzą – w tym przypadku belfra. W innym wypadku to tylko przekomarzanie.

9) Zarządzania sobą w czasie

Co złośliwsi mogą powiedzieć, że samo przejście przez system edukacji daje już takie umiejętności i nie trzeba o niczym rozmawiać. Całkiem możliwe.

Mi brakuje jednak 15 minut gdzie ktoś narysuje zegarek i powie: tu są 24 godziny do użycia, które ma każdy człowiek. Śpisz 7,5, kolejne 10 spędzasz w szkole, więc zostaje Ci jakieś 6 godzin. Czasu masz wystarczająco na co tylko chcesz. Wybierasz jedno, nie masz drugiego. To są priorytety, które musisz wybrać.

I tak będzie całe życie. Teksty o braku czasu wstaw między bajki. Są priorytety. Te ważniejsze i te mniej.

10) Negocjacji

Nie chodzi mi kompletnie o proszenie się o coś, a o negocjacje czyli coś za coś. Ja przygotuję coś na zajęcia i w zamian dostanę coś innego. Nie ma zgody? Ok. Usiądźmy i przedyskutujmy inne opcje.

11) Planowania kariery

Co jak co, ale wypadałoby poświęcić czas na omówienie jak zaplanować swój rozwój i karierę żeby dojść tam gdzie się chce.

Zawód nie ma znaczenia i to czy chcesz być mechanikiem, fryzjerkom czy prezesem wymaga odpowiedniego planu żeby tym kimś zostać i być w tym naprawdę dobrym. Jest masa niepisanych rzeczy, o których trzeba pamiętać.

12) Badania rynku

Chcę zostać biotechnologiem, a mieszkam w 5 tysięcznym mieście na wschodzie Polski.

Otworzę salon fryzjerki, na pewno mi się uda.

Czasami tak sobie myślę, że gdyby szkoła miała by nas nauczyć tego jak chociaż powierzchownie badać rynek to doszlibyśmy do wniosku, że nie powinniśmy się uczyć tego kierunku, a już na pewno nie u nich.

13) Komunikacji

Komunikacja to coś czego się uczę i chyba nigdy do końca nie nauczę. O efektywnym przekazywaniu informacji, o tworzeniu wiadomości z myślą o odbiorcy nie nauczysz się w szkole.

Jeśli komunikacja to rozmowa, jeśli rozmowa to słuchanie i odpowiadanie na to co się słyszy. Do tego dochodzi przyciągnięcie uwagi odbiorcy i utrzymanie jej. Język ciała – wzrok, ręce, postawa.

14) Jak radzić sobie w stresujących sytuacjach

Niestety na biologi nie było czasu na omówienie tego co się dzieje kiedy wydziela się kortyzol, o tym jak się kurczą mięśnie i jak dodać sobie pewności siebie przy pomocy prostej zmiany postawy ciała.

Stres jest obecny w różnej mierze na każdym kroku i tylko umiejętność radzenia sobie z samym sobą w takiej sytuacji może pozwolić na sukces w dłuższym terminie.

Podsumowanie

Miałem biologię, marketing, podstawy przedsiębiorczości, godzinę wychowawczą, religię i masę innych przedmiotów. Potrafię wyrecytować proces fotosyntezy nawet jeśliby mnie obudzić w środku nocy.

Negocjować podwyżkę musiałem się jednak nauczyć sam. I wcale „piątki” mi tutaj nie pomogły. Podobnie z rozmowami kwalifikacyjnymi. Metoda prób i błędów. Byle do przodu.

Co zabawne, moja była wychowawczyni mówiła, że moje wygadanie to problem. Po siedmiu latach stwierdzam, że to jeden z największych atutów.

Jaką najlepszą radę mógłbym komuś dać? Czytaj o komunikacji, marketingu i psychologii. Ucz się z własnych doświadczeń. Myśl i przede wszystkim próbuj tego czego się nauczyłeś. Powodzenia. 🙂